Na tyłach Opery Wiedeńskiej możemy dostrzec okazały budynek z pomnikiem założyciela, postawnego jeźdźca na koniu. " Albertinę", jako galerię sztuki, założyli w 1768 r. książę Albert (stąd nazwa!) Sasko-Cieszyński (syn polskiego króla Augusta III Sasa) oraz jego małżonka Maria Krystyna. Od 1798, kiedy to arcyksiężna zmarła, książę Albert odsunął się od polityki i skupił się tylko na sztuce i zbiorach „Albertiny”. Dziś galeria cieszy mieszkańców Wiednia i turystów swoimi bogatymi zbiorami.
Wśród dzieł możemy zobaczyć wiele obrazów i grafik (ok. 50 tys. rysunków/akwafort etc. oraz ponad 1,5 mln rycin!) oraz przepiękne wnętrza. Ucieszyłam się na myśl o niesamowitych pracach Dürera (145 sztuk!!!) oraz Rembrandta (70 szt.). Jednak moje serce szybciej zabiło, gdy zobaczyłam NIESAMOWITE rysunki Bruegela i Boscha oraz JESZCZE BARDZIEJ NIESAMOWITE wizualizacje. Na górnych piętrach można było także zobaczyć bardziej współczesnych twórców, bo zarówno impresjonistów i surrealistów (tak, tak jest w Albertinie m.in. jeden Magritte, a Magritte’a kocham i wielbię!).
Galeria jest przykładem miejsca, które trzeba odwiedzić podczas pierwszego pobytu w Wiedniu. Z jednej strony zwiedzanie zajmie nam standardowo ok. 2-3 godzin (czyli podczas krótkiego pobytu może nam się Albertina wydawać stratą czasu), z drugiej zaś w Albertinie znajdują się przykłady podstawowej, podręcznikowej klasyki, z którą powinien się zapoznać każdy wykształcony człowiek.
Jak byłam w Albertinie w czerwcu to na dole budynku znajdowała się czasowa wystawa poświęcona właśnie Rembrandtowi, Dürerowi, Boschowi i Bruegelowi. Z tego powodu można było zobaczyć przecudne filmiki i których napiszę parę słów w następnym poście. Aktualnie jest wystawa o Matisse’ie.
Magia miejsca, obrazów, rysunków, akwafort i innych prac tworzonych w dziwnych technikach przepełniła mnie do głębi. Ani zdjęcia, ani słowa nie są wstanie oddać uczucia i emocji, jakie siedziały we mnie, gdy byłam w Albertinie. Nieczęsto mi się to zdarza, ale naprawdę czas staną w miejscu, Ziemia też. Jak bohaterka serialu „Nie z tego świata” mogłam zatrzymać wszystko i spokojnie buszować w kolejnych „komnatach” księcia Alberta. Cudowność!
Strona www. Albertiny: !KLIK!
Ulotka o komnatach: !KLIK!
Podobne wpisy:
Siedem grzechów głównych w Albertinie (uzupełnienei posta o Albertinie)
Opera Wiedeńska (Wiener Staatsoper)
Bauhaus
O mnie (wersja mini)
Podróże małe i duże. W moim obiektywie i z moim komentarzem
Translate:)
Etykiety
Popularne Posty
-
Architektura Amsterdamu jest charakterystyczna. Mnóstwo kanałów, a tuż nad nimi „kładące się” na wodzie kamieniczki. Widać, że są już zmę...
-
Amsterdam, jako miasto portowe było dostosowane do swoich funkcji. Jednym z przykładów są haki, dzięki którym kupcy mogli wyładować ze stat...
-
Najlepiej cieszyć się ostatnimi promykami złotej jesieni na spacerach. Niestety podczas zagranicznych włajaży, trochę mi szkoda czasu na wy...
-
Zgodnie z obietnicą kolejne miejsce z Amsterdamu! Tym razem skupiłam się na (jak sądze) wielkiej atrakcji turystycznej Amsterdamu, ale je...
-
Do Berlina można jeździć często. Niestety nie zawsze jest gdzie i jak się u kogoś znajomego zatrzymać. Hostele (nie mówiąc już o hotelach!)...
Obsługiwane przez usługę Blogger.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz