Dziś o 5.30 wróciłam z Berlina do Warszawy. Z mroźnej, acz pięknej niemieckiej jesieni, do brzydkiej polskiej zimy:P Będąc teraz w Berlinie zdałam sobię sprawę, że odwiedzam to miasto po raz czwarty (a piąty mnie czeka za około miesiąc). Tym samym oprócz zabytków, muzeuów, uliczek i innych tym podobnych widziałam jeszcze jedną bardzo ważną rzecz: HOSTELE!
W związku z tym zapraszam na mały i subiektywny ranking hosteli berlińskich!:D
w oczekiwaniu, aż ktoś nas wpuści do hostelu, po porannym kwadransie stania na jesiennym mrozie
(pod David's Hostel)
Byłam w czterech. Ceny i lokalizacja były różne. Jednak pewne "szczegóły" są bezsprzecznie na plus albo na minus, więc liczę, że moim mini rankingiem coś-niecoś pomogę. W grudniu pewnie uzupełnie post o piątą pozycję - ponieważ jak narazie te, które były świetne są dość drogie (a ja tym razem nie robię rezerwacji z paromiesięcznym wyprzedzeniem) albo są przerażająco obleśne, więc już w nich nie zamierzam spać:p
1. Helter Skelter Hostel
To pierwszy hostel w którym nocowałam - bodajże 3 lata temu. Spałam w "trójce" z umywalką, ale z łazienką wspólną. Było najcudowniej:P Po pierwsze, 3 minuty do Tacheles i Oranienburgerstrasse, po drugie cudownie pomalowane i CZYSTE pokoje, po trzecie fantastyczni ludzie, którzy tam spali. Z tego co pamiętam nie było kuchni jako takiej, ale był dostępny czajnik elektryczny, więc jak na nasze potrzeby (tj. herbata do śniadania/kolacji+woda na zupkę chińską) było akurat. Gdyby komuś było mało, to za 3 euro można było kupić śniadanie (szwedzki stół). I jeden mega ogromny plus: było dość dużo ludzi, ale łazienki były czyste i puste. W damskiej łazience widziałam może jedną osobę:) Pełna kultura, komfort i czystość, czystość, czystość!
niesamowity sufit:D
gwiazda-lustro, nad umywalką (na środku głównej ściany!)
oryginalne dekoracje na klatce schodowej
i wejście (trochę ukryte, bo w bramie)
link do strony hostelu: http://www.helterskelterhostel.de/
2. Baxpax (mitte)
Hostel baxpax jest na drugim miejscu, ale tuż tuż za Helter Skelter. Baxpax ma 3 siedziby w Berlinie i liczę, że kiedyś odwiedzę tę na moim ukochanym Kreuzbergu:P Póki co mogę opisać hostel tuż przy stacji U-Bahna "Naturkundemuseum". Mimo, że hostel minimalnie gorzej usytuowany niż poprzedni, bo dłużej się "idzie z buta" w okolice Under den Linden, to stacja U-Bahna ratuje sytuację (z resztą okolica też jest nienajgorsza:P).
A teraz o samym hostelu: pokoje też pomalowane (całe ściany) - ciekawie, ale mniej "artystycznie" niż w poprzednim hostelu. Spałam w pokoju 10-cio osobowym, więc na temat dwójek/trójek się nie wypowiem. Były super łazienki, ponieważ były CZYSTE i praktyczne. Nie było przykładowo podstawowego problemu z chodzeniem nago, ponieważ w każdej kabinie było około metra kwadratowego na to by się rozebrać/ubrać, zostawić rzeczy etc.). Ściany pod prysznicem były pomalowane farbą olejną na śliczny amarantowy kolor, dzięki czemu było czysto, energetycznie i młodzieżowo. No i co najważniejsze: był całkiem duży "kącik kuchenny", więc ew.gotowanie wchodziło w grę:)
I w ramach ciekawostki dodam, że jak tam spałam rok temu, to była sympatyczna pani ze Śląska, więc jak ktoś nie czuje się mocny w językach obcych, to zawsze można się o coś dopytać po polsku (mam nadzieję, że ta pani nadal tam pracuje:P).
link do strony hostelu: http://baxpax.de/en
<zdjęć swego autorstwa nie udało mi się póki co znaleźć, więc pojawią się pewnie autorstwa mojej mamy - niedługo>
3. David's Hostel
Trzeci hostel sprawdzałam jeszcze wczoraj:P Hostel w odróżnieniu od dwóch poprzednich był nieco tańszy, ale starndardem nas nie zachwycił.


Tym razem miałam spać w dwójce i to w dwójce z "własną" łazienką.
W efekcie: przyjechałam na miejsce (do hostelu), po paru godzinach zostałam zaprowadzona do mojego "apartamentu" ulicę dalej/około 3 minut, by w starej kamienic zobaczyć swój pokój. W niemałym mieszkaniu znajdowały się dwa pokoje do wynajęcia i jeden (?) ukryty za drzwiami zastawionymi regałem. Pokoje były duże i dość dobrze umeblowane - wreszcie coś więcj ponad łóżko, a najczęściej łóżko piętrowe. Niestety ani toaleta nie zbudzała zaufania, ani prysznic, który notabene znajdował się w kuchni. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że na obie noce, które tam spędziłam, całe dwie spędzałam z obcą parą śpiącą przez ścianę (para, która też potrzebowała wejść do kuchni, np. po wrzątek!). Kuchnia (kuchenka gazowa, naczynia, garnki etc) była - to fakt, ale w stanie opłakanym. W efekcie zamiast korzystać z tamtych naczyń kupiliśmy plastikowe miseczki i dość długo rozważaliśmy kupienie garnka (ceny od ok.10 euro nas zniechęciły).
Jednak jak ktoś lubi żyć w miejscach typu 'komuna", to jest to dobra miejscówka. Sądzę, że z sąsiadami z mieszkania da się zakumplować i w tej obleśnej kuchni napić razem dobrego alkoholu. Oraz ważna sprawa: obok jest stacja U9 i całkiem spory market+sklepy imigrantów-->czyli sklepy, które są czynne m.in. w niedziele (kiedy w Berlinie większość sklepów jest zamknięta).
to białe duże pudło to prysznic, nie lodówka (!)
link do strony hostelu: http://david-berlin.de/
4. "History" hostel, który oficjalnie w nazwie nie ma słowa "hostel".
Spałam tam w sierpniu i chyba tylko w wakacje można tam przeżyć. Hostel jest tani i to jego jedyny plus. Pokoje są malusieńkie, okna niepraktyczne, światło górne w pokojach (jedyne!) jest słabe i czerwono-pomarańczowe (klosze w takim kolorze są zainstalowane), przez co można się w zasadzie w hostelu tylko przespać, bo nie ma mowy o zjedzeniu czegoś, a tym bardziej o poczytaniu.
Korytarz jest niesamowity i fakt, że na przeciw "History" są ruiny Anhalter Banhof (których bym nie znalazła, gdyby nie ten hostel).To dwie rzeczy, które może wspólnie mini plusika stworzą.
Znowu pod oknami hostelu jest sklepik imigranta przypuszczalnie z krajów arabskich, który świątek-piątek sprzedaje podstawowe produkty od chleba począwszy, a na używkach skończywszy.
Kuchnia niby była (tj. mikrofalówka, toster i czajnik elektryczny), ale jako, że w hostelu ktoś się pojawia w godzinach: 13 - 22, to kompleks kuchenny tylko w tych godzinach jest czynny. Nie muszę chyba bardzo podkreślać, że w okresie wakacyjnym śniadania są dużo wcześniej niż o 13., a kolacje nieco póżnij niż o 22.
Łazienki oczywiście brudne i obleśne, ludzie dziwni (parę kanap/foteli w pokoju wspólnym potrafi super zintegrować mieszkańców hostelu; w "History" nie było oczywiście pokoju wspólnego:P).
Jednym zdaniem: miejsce, gdzie warto spać, tylko gdy naprawdę nie mamy kasy (bo nas okradli) - będzie lepiej niż na dworcu, a przez parę godzin spokojnie wyżebrzdemy pieniądze na opłacenie tego lokum.
link do strony hostelu: http://www.history-berlin.de/ (strona nie działa; ogólnie kontakt był bardzo ciężki i brak słowa "hostel" gdzielkowiek daje nieco do myślenia)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz