Kocham Berlin za wiele rzeczy (m.in.za Kreuzberg<3, za „dwa Berliny”, za S- Bahn i U- Bahn), ale chyba najbardziej za architekturę. Berlin jest subtelnie eklektyczny: stare łączy się z nowym, nowoczesne z klasycznym, kolorowe z szaroburym. Dzięki takiemu wymieszaniu się styli (które naprawdę łączą się w niezauważalny sposób), czuję się w Berlinie swojsko, pewnie, dobrze.
W Berlinie już kiedyś byłam, w Berlinie będę parę razy do końca tego roku kalendarzowego. Mogę więc oficjalnie „otworzyć” nową kategorię bloga (oprócz Amsterdamu i Przewodników): Berlin. Oczywiście nie będę się ograniczać przez najbliższy miesiąc do pisania o Niemczech, ale niektóre rzeczy związane z Berlinem mnie tak męczą, że muszę się nimi tutaj podzielić. Tym bardziej, że za 3 tygodnie jadę ponownie do stolicy Niemiec i rozpoczęłam właśnie wertowanie przewodników w ramach „przygotowania się” do tripu:P
Widok z Oberbaum Brücke, z mostu który dzielił Berlin na dwie części.
Okolice Georgenstrasse - z widokiem na wieżę telewizyjną (znajdującą się na Alexanderplatz)
W drodze na Wyspę Muzeów, widok na Berliner Dom.
Miejsce opisane - przy muzeum żydowskim// podpis przy supermenie: "auch Helden haben schlechte Tage...", tj. również bohaterowie mają gorszy dzień;)
Już jutro znajdzie się pierwszy post inaugurujący wpisy berlińskie:) /było "dziś", ale ledwo żywa padłam na twarz i posta nie wrzuciłam;)/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz